Aktualności

Piłkarki u prezydenta

       Zawodniczki Konińskiego Klubu Piłkarstwa Kobiecego "Medyk" POLO Market odwiedziły dzisiaj prezydenta Józefa Nowickiego. Dziewczyny przybyły do Urzędu Miejskiego na specjalne zaproszenie prezydenta. Tam dzieliły się wrażeniami z pobytu w Szkocji oraz przeżyciami związanymi z meczem z Glasgow City FC.

DSC 0301

       Spotkanie przebiegało w uroczystej i miłej atmosferze. Prezydent Józef Nowicki i jego zastępca Sławomir Lorek pytali przede wszystkim o wrażenia i emocje związane z turniejem UEFA Champions League. Wyrazili także nadzieję, że w przyszłym roku podopieczne Romana Jaszczaka znów staną ramię w ramię z najlepszymi klubami Europy i rozsławią miasto. - Bardzo przezywałem wasz mecz w Koninie, a potem wyjazd do Szkocji. Jesteśmy z was dumni. Jednocześnie wyrażamy przekonanie, że już za kilka miesięcy ponownie będziemy żyć emocjami związanymi z UEFA Champions League - mówił prezydent Józef Nowicki. Zaznaczył także, że miasto będzie zawsze wspierało kluby, które osiągają sukcesy i i promują Konin w Polsce i na świecie. 

DSC 0273

      Godzinne spotkanie zakończyło się wspólnym zdjęciem i przekazaniem sobie pamiątek. Piłkarki podarowały władzom miasta szalik. Prezydent natomiast przekazał na ręce Romana Jaszczaka i Anny Gawrońskiej kryształowy puchar ze specjalnym podziękowaniem. 

DSC 0313

 

Konińskie młodziczki bezkonkurencyjne

      Turniej Wielkopolski Ligi Młodziczek za nami. Impreza odbyła się w miniona niedzielę (19 października). Wśród startujących drużyn nie mogło zabraknąć piłkarek z Konina.

      W imprezie miało wziąć udział bardzo dużo zespołów. Jak się później okazało, drużyny się wycofały i zostały trzy. Gospodarz turnieju Grom Wolsztyn jak i dwa zespoły Medyka Konin. Po zaciętej rywalizacji i walce o każdą piłkę, pierwsze miejsce zajęła drużyna Medyka I Konin. Na drugim stopniu podium stanęli gospodarze.  natomiast trzecie miejsce zająęła drużyna "Medyk" II Konin.

Wyniki meczów:
KS Grom Wolsztyn 1:3 Medyk I Konin
Medyk I Konin 10:0 Medyk II Konin
KS Grom Wolsztyn 7:0 Medyk II Konin

10687130 727363037340133 2264947077170381352 n

fot: Grom Wolsztyn

 

I liga - Grupa Północna - Termin 1 (2014/2015)

 

Konin, 22.10.2014 roku, godz. 15.00

ZSGE Medyk II POLOmarket Konin - TS Polonia Poznań  1:4 (0:2)

Dominika Latuszek 81' - 9'  32' 66' 89' 


ZSGE Medyk II POLOmarket Konin
: Jagoda Sapor - Dominika Woźniak, Ewa Sobolewska, Kinga Sołtysiak (k), Angelika Mandziej (46' Oliwia Olszak)  - Dominika Latuszek (82' Emilia Libner), Klaudia Adamczyk, Aleksandra Sudyk, Paulina Zawiślak, Klaudia Łasicka - Marta Kieszkowska (80' Wiktoria Trzcińska) [Trener - Janusz Gajewski]
Ewa SobolewskaKinga Sołtysiak Klaudia Olejniczak Karina Kałużna Dominika Latuszek Paulina Zawiślak

Relacja z meczu:

..obserwator niezależny":  "..zwyciężyła drużyna dojrzalsza, lepsza i skuteczniejsza..gole dla Polonii padły po rzutach rożnych - trzy, w tym jeden tak zwany "samobój", przez niektórych określany jako "samobramka", a w żargonie piłkarskim zwany "swojakiem", kolejny gol to efekt strzału z około 30 metrów, a może i dalej...."

Poprawiony (czwartek, 23 października 2014 10:35)

 

Startuje nabór do "Medyka"

       Rusza nabór piłkarek do KKPK "Medyk" Konin. Chcesz grać jak Ewa Pajor? Bronić jak Ania Szymańska? A może Twoim marzeniem jest wznieść wysoko Puchar Polski lub zdobyć mistrzostwo kraju i grać w UEFA Champions League? Nic łatwiejszego. Przygodę z piłką nożna zacznij już dziś z najlepszym klubem piłkarstwa kobiet w Polsce. Dołącz do "Medyka" i ucz się gry od doświadczonych trenerów i piłkarek. - Czekamy na dziewczynki z rocznik 2002-2005, które lubią grać w piłkę i które wiążą swą przyszłość z tą dyscypliną sportu - mówi Anna Szymańska, bramkarka ekstraligowego "Medyka" POLO Market Konin i trenerka dziewcząt. - Wszystkie treningi odbywają się w piątki o godzinie 14.30 w budynku Szkoły Podstawowej nr 12 w Koninie. Klub może także pomóc w dojazdach wszystkim zainteresowanym treningami i grą w "Medyku" - dodaje. Szczegółłowych informacji udziela Anna Szymańska ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ). Zapraszamy!

Slajd1

 

Wróciłyśmy z podniesionymi głowami

      Mija już tydzień po rewanżowym meczu pomiędzy Glasgow City FC a KKPK Medyk POLO Market Konin w Szkocji. To była piękna przygoda zakończona dramatem konińskich piłkarek. O tym, co się działo przed meczem i po jego zakończeniu, w szatni piłkarek i ich głowach mówi szczerze bramkarka Anna Szymańska. Jak podkreśla, co prawda meczu nie udało się wygrać, ale „Medyczki” mogą czuć się dumne. Wracały do domu z podniesionymi głowami.  

7097 654089858023528 3281147695303664099 n

 - To była piękna przygoda. Najpiękniejsza w moim życiu. A jak to wszystko, co działo się w tych dniach odbierałyście wy, piłkarki?
      – Jeśli chodzi o mnie, to na pewno ten mecz w Koninie był dla nas bardzo szczęśliwy i nie zdawałyśmy sobie nawet sprawy z tego, że to wszystko się tak korzystnie dla nas potoczy. Jechałyśmy do Glasgow z myślą o tym, że tam też nam się uda wygrać. Jechałyśmy przecież z przewagą dwóch bramek, więc nie miałyśmy ciężaru psychicznego związanego z wynikiem. Aczkolwiek wiedziałyśmy, że będzie ciężko, że Szkotki nie oddadzą tego meczu bez walki, że będą chciały nas czymś zaskoczyć. Wierzyłyśmy też w siłę swojego zespołu. Niestety nie udało się i powiem szczerze, że jeszcze do dziś nie mogę w to uwierzyć. Miałyśmy przecież o wiele więcej sytuacji bramkowych niż podczas meczu w Koninie. Niestety nie udało się. Nie chcę oceniać, czego zabrakło – czy szczęścia, czy zimnej krwi. Jest to dla nas nowe doświadczenie i mam nadzieję, że każda z nas wyciągnie wnioski z tego meczu na przyszłość.
– Kiedy rozmawiałem ze Szkotami, zaraz po meczu James powiedział mi, że te dwa mecze rozegrał inny „Medyk”. W jednym silny, zdeterminowany, zmotywowany, a drugi mecz grała drużyna słabsza, rozbita. Co się stało?
      – Po meczu w Koninie widziałyśmy, że Glasgow City to dobra, silna drużyna. Dziewczyny miały przecież sytuacje strzeleckie. W meczu rewanżowym jeszcze bardziej podkręciły tempo gry. Nie miały przecież nic do stracenia, jeśli myślały o awansie do 1/8 UEFA Champions League, musiały ten mecz wygrać.  Zaatakowały nas bardzo mocno. Nam zabrakło po prostu szczęścia. Atakowałyśmy bramkę Szkotek. Zabrakło nam jednej, jedynej bramki. A jeszcze bardziej boli nas fakt, że druga bramka dla Glasgow City FC została uznana nieprawidłowo, gdyż Susan Fairlie, strzelczyni bramki, była na spalonym.
– Byłem na stadionie i widziałem Waszą reakcję zaraz po końcowym gwizdku. To była mieszanka wybuchowa. Część dziewczyn płakała jeszcze na murawie. Ewa Pajor leżała i płakała kilka minut. Ty także. Były też piłkarki, które były wściekłe na to, co się stało…
      – To było niedowierzanie w to, co się wydarzyło. Ja do dziś nie wierzę, że to wszystko się już dla nas skończyło. Awans do 1/8 finału miałyśmy już przecież w garści. Zabrakło jednego kroku. Szczerze mówiąc mi osobiście było bardzo ciężko zejść z boiska. Nie wierzyłam w to, że to już koniec. Cały czas, nawet po stracie trzeciej bramki, wierzyłam w to, że uda nam się strzelić tą jedną. Tak przecież było w meczu o Puchar Polski. Przegrywałyśmy 2:0, a jednak potrafiłyśmy wygrać 2:3. Tą wiarę do samego końca przekreślił jednak ostatni gwizdek sędziny. I ja nie mogłam się z tym pogodzić. Jako bramkarka wspierałam dziewczyny. Czasami miałam ochotę zaatakować i pomóc im w strzeleniu tego gola. Moja rola na boisku jest jednak inna. Zachęcałam, krzyczałam, motywowałam, jak tylko mogłam.
– Co się działo zaraz po meczu, kiedy już weszłyście do szatni? To był płacz? Wzajemne pretensje? Pocieszałyście się?
      – Płakałyśmy. Wszedł trener Jaszczak i motywował nas. Pamiętam, że powiedział wtedy, że jest z nas dumny i że cieszy się ,że ma taką drużynę.  Drużynę, która potrafi walczyć. To były dla nas ważne słowa. Za rok znów możemy zagrać o awans i osiągnąć znacznie więcej. Oczywiście każda z nas była też wściekła, bo przecież to nie tak miało wyglądać i nie tu miała się ta przygoda skończyć.
Ważne dla nas było także wsparcie kibiców, za które bardzo dziękujemy.
– Co lub kto był najsłabszym ogniwem tego meczu?
      – Ciężko mi oceniać postawę drużyny. Od tego jest przede wszystkim trener. Na ocenę tego spotkania przyjdzie jeszcze czas.
– Po meczu, kiedy poszliśmy wszyscy na kolację, rozmawiałem z wieloma z was. I kiedy przysiadłem się do Kasi Konat, ona zapytała mnie, co ma powiedzieć po powrocie do Polski. Jak się zachować? Ten żal,  wstyd, dyshonor, czy jakkolwiek to nazwać, był aż tak ogromny?
      – Z mojej perspektywy, nie zrobiłyśmy nikomu żadnego wstydu. Zrobiłyśmy wszystko, co było w naszej mocy, by wygrać i awansować. Taki jest sport. Myślę, że powinniśmy wracać z podniesionymi głowami. Przez te kilkanaście dni pokazałyśmy koninianom oraz Polakom piłkę nożną kobiet, która w niczym nie odstaje od tej męskiej. Zaszłyśmy przecież o wiele dalej niż polskie drużyny męskie. Przekonałyśmy także wielu niedowiarków i sceptyków, że na mecze piłki nożnej warto przychodzić , warto zaglądać i mam nadzieję, że podczas najbliższego meczu widownia nam również dopisze. Jest to nam teraz bardzo potrzebne, szczególnie po tym meczu w Glasgow.

– Co się czuje, kiedy wychodzi się na stadion przy adaptacji hymnu koronacyjnego George Fridericha Händla „Zadok the Priest”, która jest oficjalnym  hymnem UEFA Champions League? Ten hymn od 1727 roku w Wielkiej Brytanii jest grany tylko podczas koronacji brytyjskich monarchów.
      – Wcześniej mogłam go posłuchać tylko w telewizji, podczas transmisji meczów piłkarzy. Kiedy stanęłam na murawie, przed taką publicznością, która była w Koninie i usłyszałam hymn Ligi Mistrzów, to miałam dreszcze. Poza tym wielki zaszczyt i dumę z tego, że praca, którą każda z nas w swoim czasie wykonała, została doceniona.
– Wielu komentatorów sportowych oglądając wasze mecze mówiło, że właśnie piszecie historię kobiecej piłki nożnej…
      – Myślę, że dzięki takim meczom jest większe zainteresowanie kobiecą piłką zarówno w mediach, jak i wśród kibiców i tych, którzy dotąd tym sportem się nie interesowali. W niedzielę jechałam pociągiem do Szczecina i zaczepił mnie obcy mężczyzna, który mnie poznał, gratulował postawy i mówił, że jest z nas dumny. To budujące. Z takimi reakcjami dotąd się nie spotykałyśmy.
– W przyszłym roku piłkarki „Medyka” ponownie powalczą na arenach Europy?
      – Bardzo byśmy tego chciały. Chcemy powalczyć o lepszy wynik niż dotychczas.  To nasze marzenie. Dlatego skupiamy się na Ekstralidze. Chcemy obronić tytuł mistrzowski, wywalczyć Puchar Polski, awansować do 1/16 UEFA Champions League i poprawić ten wynik, który osiągnęłyśmy w tym roku.
– I tego wam wszystkim z całego serca życzę. Już dziś trzymam mocno kciuki.
 

Rozmawiał Tomasz J. Cieślak

 
Więcej artykułów…
Następny mecz
Ekstraliga Kobiet:
Medyk POLOmarket Konin - ZTKKF Stilon Gorzów Wlkp., Konin ul. Podwale 1, 25.10.2014, g.13:00

-



Sponsorzy
Partner Strategiczny
Reklama
Miasto Konin
Partner Techniczny
Reklama
Sponsor I drużyny
Reklama
POLOmarket
Sponsor grup młodzieżowych
Reklama
Franspol
Sponsor wspierający:
Reklama
Konsorcjum INTEGRAL-ERBUD-INTROL
Sponsor Wspierający
Reklama
Drukarnia Braci Wielińskich
Sponsor wspierający
Reklama
Sponsor wspierający bramkarkę
Reklama
H.O. Soccer
Medyk Patronuje
Dziewczęcej Akademii Futbolu Płońsk
Reklama